Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Marc z miasteczka Poznań. Mam przejechane 42372.65 kilometrów w tym 12561.57 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 21.07 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Marc.bikestats.pl

Archiwum bloga

52.00 km 0.00 km teren
02:25 h 21.52 km/h
Max:0.00 km/h
HR://%
Temp:, w górę: m

Praca

Poniedziałek, 28 listopada 2011 · dodano: 02.12.2011 | Komentarze 0


Kategoria Do pracy


54.00 km 0.00 km teren
02:30 h 21.60 km/h
Max:0.00 km/h
HR://%
Temp:, w górę: m

Praca

Poniedziałek, 21 listopada 2011 · dodano: 25.11.2011 | Komentarze 0

Oj zimno cały tydzień. Chociaż w piątek pogoda wyjątkowa na narty/snowboard (niepotrzebne skreślić) - zimno, mało wiatru i pełne słońce.
Kategoria Do pracy


52.00 km 0.00 km teren
02:30 h 20.80 km/h
Max:0.00 km/h
HR://%
Temp:, w górę: m

Praca

Poniedziałek, 14 listopada 2011 · dodano: 15.11.2011 | Komentarze 0

Poniedziałek - kolejny rekord korków pobity. Do pracy mam mniej więcej 5,2 km. Auta stały na mniej więcej 4 km. Uwielbiam to miasto, nie wiem co bym zrobił bez roweru :) I zrobiło się zimno.
Wtorek - piątek - trochę cieplej, nie trzeba twarzy zasłaniać w trakcie jazdy.
Po otwarciu Drogi Dębińskiej korki w mojej części miasta się wyraźnie zmniejszyły.
Kategoria Do pracy


40.80 km 0.00 km teren
01:56 h 21.10 km/h
Max:0.00 km/h
HR://%
Temp:, w górę: m

Praca

Poniedziałek, 7 listopada 2011 · dodano: 11.11.2011 | Komentarze 0

Tydzień bez piątku.
Kategoria Do pracy


47.00 km 0.00 km teren
02:13 h 21.20 km/h
Max:0.00 km/h
HR://%
Temp:, w górę: m

Praca

Środa, 2 listopada 2011 · dodano: 31.10.2011 | Komentarze 0

Tydzień, bez wtorku.
Kategoria Do pracy


220.00 km 70.00 km teren
08:54 h 24.72 km/h
Max:51.00 km/h
HR://%
Temp:10.0, w górę:800 m

TTR - rekordowo

Niedziela, 30 października 2011 · dodano: 31.10.2011 | Komentarze 6

O tej wyprawie myślałem dobry tydzień, kiedy Wojtek zasiał ziarno i zaprosił wszystkich znajomych z BS do przyłączenia się. Decyzję podejmuję w piątek, podobnie jak Paweł.
Pobudka przed 5-tą, po dość kiepsko przespanej nocy. Dobrze, że otrzymaliśmy +1 do spania dzięki przestawianiu zegarków. Ubieram się dość ciepło i docieram na dworzec. Tam spore zaskoczenie, ponieważ trzeba czekać w kolejce po bilety. Przypomnę, była godzina 5.15 (rano!). Wojtek kupuje bilet na ostatnią chwilę.
Podróż mija dość szybko na rozmowie z Pawłem, chociaż pociąg pamięta głęboką komunę.
Do Okonka docieramy chwilę po ósmej.
Na stacji kolejowej Okonek © Marc

Tam dołączają do nas kolejni twardziele i grupą około 14 osób ruszamy na szlak. Po chwili odłącza się do nas chłopak na miejskim rowerze z koszykiem. Przecież on nie chciał na nim zrobić 200 km-ów :)
Początek trasy TTR © Marc

Wjeżdżamy w teren i... zostaję ostro z tyłu. Mówię sobie, nieźle pozamiatane, jak będzie takie tempo to w Pile wracam pociągiem. Na szczęście gdy wjeżdżamy w łagodniejszy teren dołączam do grupy i trzymam koło. Postój robimy koło zniszczonego mostu na Gwdzie.
Jedziemy trochę asfaltami, dobrze bo udaje się złapać swój rytm. Przed Piłą wjeżdżamy na fajny bardzo długi asfaltowy odcinek. W mieście robimy dłuższy postój na kawę i ciepły posiłek. Po ruszeniu łapie mnie lekki kryzys, świadomość że do przejechania jest jeszcze ponad 100 km przytłacza. Na szczęście możliwość pogadania z wieloma osobami (jedzie nas wtedy chyba ósemka) daje sporo motywacji. Sporo sobie rozmawiam z jednym Węgrem który prowadzi warsztat rowerowy w Poznaniu.
Przed Czarnkowem, na podjazdach, dojeżdżają do nas Wiktory. Mają mniej przejechane więc bardzo mocno ciągną całą grupę. Za Obrzyckiem robimy kolejny większy postój ponieważ czeka na nas siostra organizatorów z kawą i herbatą w termosach :)
Końcówka już z lampkami. Taka oświetlona grupa robi świetne wrażenie. Samego wjazdu do Poznania nie odpuszczamy i jedziemy oczywiście terenem nad Strzeszynkiem.
Na koniec pamiątkowe zdjęcie koło starego Marycha.
Wyjątkowo udany dzień :) Nie zdawałem sobie sprawy, że jestem w stanie przejechać taki dystans. Jeszcze raz Wojtek dzięki za zaproszenie.



Baterii w telefonie zabrakło na jakieś 40 minut. I tak długo wytrzymała.
Kategoria W towarzystwie


71.00 km 0.00 km teren
03:00 h 23.67 km/h
Max:0.00 km/h
HR://%
Temp:, w górę: m

Do pracy

Poniedziałek, 24 października 2011 · dodano: 31.10.2011 | Komentarze 2


Kategoria Do pracy


60.39 km 30.00 km teren
02:54 h 20.82 km/h
Max:36.13 km/h
HR://%
Temp:6.0, w górę:200 m

Kórnik i Mosina

Niedziela, 23 października 2011 · dodano: 23.10.2011 | Komentarze 4

Na rower miałem się wybrać w sobotę (wpierw z Jackiem, Mariuszem i Pawłem, później ewentualnie z Krzychem), a ostatecznie pojechałem w niedzielę z Kazem, bo przyjechał do Poznania, więc trzeba było skorzystać z okazji.
Pojechaliśmy dość objechaną, ale bardzo fajną terenową trasą do Kórnika. Powrót przez Mosinę i szlak nadwarciański.
Generalnie dość zimno, szczególnie w stopy. Ciężko wytrzymać w takiej temperaturze na rowerze więcej niż te 3 godziny. Nie specjalnie pomogły ocieplacze na buty. Chyba muszę poszukać lepszy model. Może zrobione z goretexu lub czegoś podobnego.



46.60 km 0.00 km teren
02:15 h 20.71 km/h
Max:0.00 km/h
HR://%
Temp:, w górę: m

Praca

Poniedziałek, 17 października 2011 · dodano: 23.10.2011 | Komentarze 0

Tygodniowy zbiór.
Kategoria Do pracy


50.84 km 0.00 km teren
02:00 h 25.42 km/h
Max:40.77 km/h
HR://%
Temp:5.0, w górę:220 m

Przez poligon

Niedziela, 16 października 2011 · dodano: 16.10.2011 | Komentarze 3

Podobnie jak wczoraj Jacek, chciałem dzisiaj przejechać się przez poligon.
Ruszyłem około godziny 11-tej, by zobaczyć tłum biegaczy pod domem. Za miasto wyjechałem dopiero za Strzeszynem, a samo przebijanie się przez ulice i światła to nic przyjemnego, co chwilę zatrzymywanie i czekanie na światła.
Przy przejeździe krótko zastanawiam się do tak 'atrakcyjnego' baru, ale jednak odpuszczam:
Bar przy przejeździe © Marc

Rozkręcam się więc na trasie do Kiekrza. Jadę spokojnie, bo nie ma powodu do pośpiechu. Przez Złotniki wjeżdżam na poligon. Tutaj widać lekki ruch rowery. Po paru minutach słyszę hałas, więc zjeżdżam w prawo aby zrobić miejsce nadjeżdżającemu samochodowi, a po chwili zdziwienie bo to gość na góralu mnie goni. Jedziemy więc razem, pogawędki o rowerowaniu. Okazuje się, że był na maratonie w Wolsztynie i strasznie ciężko wspomina, bo zajechał się niemiłosiernie. Podobno głównie przez piaski.
Przy Biedrusku odłączam się i jadę w kierunku centrum, patrzę ponownie na biegaczy i męczę się ciągłym zatrzymywaniem przez światła.
Całkiem udany weekend rowerowy. Temperatura niska, ale jeździć można, bo jednak słońce ciągle grzeje.

Kategoria 51 - 100 km, Szosa